27 kwietnia 2015

Obym nigdy Cię nie rozszyfrował.


Mrużę oczy, żeby móc na Ciebie patrzeć, kiedy promienie słońca wpadając przez okno kłują w oczy. Wyglądasz, jakbym był we śnie. Nie nachalnie, nie sztucznie, nie smutno, nie obojętnie... I tak się w Tobie podkochuję. 

Trochę wstydliwie, bo ledwie po troszkę. Ale za to nieprzerwanie i z każdym oddechem kolejne trochę. I też tylko trochę było takich poranków, w których chciałem tak przebywać. Chcieć, żeby nawet złośliwość czasu nie śmiała mi przerwać.

Nalewam Ci kieliszek i podaję, a jednocześnie drugą ręką obejmuję Cię. Staram się być na tyle stanowczym, żebyś bała się świata poza moim ramieniem. Żebyś nie wyślizgiwała się, rzucając uśmiech w ramach przeprosin.

Nie potrafię Cie zdefiniować, odgadnąć myśli, nie potrafię przebrnąć przez grę słów, nie mogę podejść bliżej niż na odległość niepewnego spojrzenia.

Lubię brak planów. Lubię przypadki. Ale gdzieś czuję, że na Tobie skończyła się moja przypadkowość. Zaczęło się robienie tego, co muszę, chcę, powinienem... skreśl sobie niepotrzebne. Zaczęło się pilnowanie, żebyś zapięła bluzę pod szyją, zjadła coś w końcu i nie szła znowu późno spać. Zaczął się porządek. W końcu przedmioty są do używania, a Ty do...

Przysiadam się i zamykam oczy z myślą, że chciałbym w sobie móc coś każdego dnia zmienić, żebyś mogła odkrywać mnie na nowo, jak ja odkrywam Ciebie. Choć miejsca do zachwytów nie będzie tyle... Choć zachłanny będę, jak zawsze. Choć już nie będę pragnął ciągle czegoś nowego.
Otwieram oczy i zderzam się z prawdą. Byłaś, jak we śnie, bo to był sen.

>klik<

_____________

I squint to can look at you, when the sun's rays coming through the window and stinging in the eyes. You look like I was in a dream. Not intrusive, not false, not indifferent... And so it I love in you.

A little shyly, because only a little. But nonstop and with each breath a little more. And only a few were those mornings where I wanted to be. Wanting to even the time they do not break.

I pour you a glass, serve and embrace you. I try to be assertive you afraid of the world outside my shoulder. You do not run away, smiling to apologize.

I can't tell you define, guess what you're thinking, I can't understand the play on words, be closer than the distance not confident looks. I like to have no plans. I like accidents. But you accidents are over. It started doing what I need, I want, I should... cross out unneeded. It began guarding you fastened blouse at the neck, ate something finally and did't go to bed too late. He began to order. Finally, the objects are for use, and you to...

I had to sit and close my eyes thinking that I would change something in myself, you could discover me again, as I discover you. But there not will be much to the delight... I'll be greedy as ever. I would not want something new. I open my eyes and collide with the truth. You were, as in a dream, because it was a dream.